Polskie siatkarki rozpoczęły rywalizację w trzecim tygodniu Ligi Narodów. W swym pierwszym meczu na turnieju w koreańskim Suwon przegrały z reprezentacją Stanów Zjednoczonych 2:3. Starcie dwóch czołowych drużyn w tabeli VNL 2023 nie rozczarowało kibiców – nie brakowało efektownych akcji, a trzy sety kończyła zacięta i emocjonująca gra na przewagi.
Orkiestra wojskowa, iluzjonista, cheerleaderki i niezliczone konkursy dla kibiców. Na trybunach zabawa, głośny doping i mnóstwo popcornu, hot-dogów oraz coli. Na parkiecie czołowi koszykarze świata, a wśród nich Polak – Marcin Gortat. Tak wygląda mecz NBA w Waszyngtonie. 3 godziny przez meczemO wejścia dla kibiców są jeszcze zamknięte, a 20 356 krzesełek na trybunach jest pustych. Na parkiecie ostatnia próba, ubranych wciąż w dresy, a nie skąpe stroje z pomponami, cheerleaderek. Do hali przyjeżdżają koszykarze gości – tym razem to Boston Celtics, w szatni Wizards są już Marcin Gortat i jego koledzy. Zastanawialiście się, dlaczego zawodnicy wchodząc do hali mają ze sobą co najwyżej kosmetyczkę? Otóż cały sprzęt już na nich czeka, od koszulek po buty i skarpetki. Po meczu też nie muszą martwić się sprzątaniem po korytarzach kręcą się dziennikarze, z kilkoma z nich dyskutuje trener drużyny z Waszyngtonu, Scott Brooks. Tuż przed meczem sportowe spodenki i białą bawełnianą koszulkę z logiem klubu zamieni na w której mecze rozgrywają koszykarze Washington Wizards (ale też uniwersytecka drużyna Georgetown, koszykarki Mystics i hokeiści Capitals), mieści się w centrum miasta, wbita między inne budynki przy ulicy 601 F North West. Jej budowa wpłynęła na rozwój okolicy, ale też przyczyniła się do upadku ChinaTown. Obiekt został oddany do użytku 21 lat temu, dziś należy do Monumental Sports & Entertainment. To firma założona przez biznesmena Teda Leonsisa. Ten 61-letni lokalny patriota, filantrop, zwolennik Demokratów i fan muzyki Jimiego Hendrixa, Rolling Stonesów oraz Elvisa Presleya to także właściciel drużyn, między innymi Wizards, Capitals czy Mystics. Od lat robi sporo, aby budować sportową kulturę w stolicy Stanów Zjednoczonych, a wcale nie jest o to łatwo w mieście, gdzie sporą część mieszkańców stanowią przyjezdni, pracujący dla amerykańskiego rządu. Zresztą mnie do hali wiezie taksówkarz z Sudanu i gdy słyszy, że jestem z Europy od razu się uśmiecha. – Wreszcie mogę z kimś porozmawiać o piłce nożnej, ale się cieszę, że Barcelona odpadła z Ligi Mistrzów, ja jestem kibicem Realu Madryt – zaznacza. Nic dziwnego, że później rozmawiamy raczej o Robercie Lewandowskim niż o Marcinie Gortacie. Na końcu mówi jednak: "Ale wiem, że mieliśmy koszykarza w NBA, Manute Bol (Sudańczyk grał w Waszyngtonie w latach 1985-1988, zmarł w 2010 roku), on był baaardzo wysoki (2,31 m)".2 godziny do meczuPrzed halą robi się tłoczno, w ciągu najbliższych dwóch godzin w tym jednym miejscu zjawi się niemal 20 tysięcy kibiców. Każdy jednak bez problemu trafi do swojego sektora. Wszędzie pełno porządkowych. Przy organizacji każdego z 41 meczów NBA w hali pracuje kilkaset osób. Każdy z uśmiechem na twarzy wytłumaczy krok po kroku, gdzie trzeba pójść, gdzie skręcić, do której windy wsiąść, a w windzie też miły pan zapytana, na które piętro jedziemy. A właśnie… piętro. Jest ich sześć. Na tym najwyższym mieści się też trybuna prasowa – głównie dla dziennikarzy pojawiających się na meczach Wizards okazjonalnie. Ci, którzy na co dzień opisują NBA dla amerykańskich mediów, mają miejsca przy parkiecie. Do mojego stanowiska prowadzi mnie jeden z miejscowych dziennikarzy, gdy słyszy, że jestem z Polski, od razu reaguje. - Czyli przyjechałeś do Gortata? – uśmiecha się. Gdy o polskiego koszykarza pytam kibiców czekających przed halą, uprzedzam, że jestem z Polski, a oni mówią, że „Polish Hammer” jest fajny, miły, sympatyczny, że sporo zrobił dla klubu w poprzednich latach, ale też... - No cóż, to nie jest jego najlepszy sezon – kwituje Dave, który akurat na mecz przyszedł w bluzie gwiazdy hokejowej drużyny Capitals - Aleksandra Ludzie nie rozumieją, że w tym sezonie zdobywam mniej punktów (średnio 8,5) czy zbiórek (7,5) bo mniej gram – ocenia Gortat. – Gdybym biegał po parkiecie o te 5-7 minut dłużej, moje statystyki byłyby na takim poziomie jak w poprzednich sezonach. Ja po prostu mniej gram, koszykówka się zmieniła i dziś potrzeba niższych zawodników, rzucających z dystansu. Ja się już rzucać za 3 punkty nie nauczę, więc staram się wykorzystać moją rolę jak najlepiej – kwituje 34-letni polski center, któremu został jeszcze jeden rok kontraktu w NBA, potem bardzo prawdopodobne, że zakończy karierę. Godzina i 15 minut przed meczemDla akredytowanych dziennikarzy, na pół godziny, otwierają się szatnie. W Stanach Zjednoczonych nie ma mixed-zony, wywiady nagrywane są przed i po meczu właśnie w szatni. Na godzinę i 15 minut przed spotkaniem wszyscy są już po pierwszej rozgrzewce. Podczas gdy miejsca na trybunach powoli się zapełniają, zawodnicy albo rzucają do kosza, albo – jak Marcin Gortat – rozciągają się zajmując sporą część podłogi w szatni. Gdy dziennikarze wchodzą do środka, mogą rozmawiać ze wszystkimi obecnymi. Marcin Gortat wita ich w czapce z wielkim czerwonym napisem POLSKA. Swoją szafkę ma w samym rogu po prawej stronie. Takie same stanowiska ciągną się wzdłuż ścian. Na podłodze wielka wykładzina z logiem Wizards, na ścianach zdjęcia, ogromny napis Wizards. W całej hali jest mnóstwo pamiątek związanych z drużynami Wizards, Mystics i Capitals, chociaż jedyne mistrzostwo lig zawodowych zdobyli koszykarze, ale było to już 40 lat temu. fot. Gdy wychodzisz z szatni, wpadasz wprost na wielkie czarno-biały plakat Gortata pakującego piłkę do kosza. Podobne fotografie jego kolegów z drużyny wiszą wzdłuż całego wywiady odbywają się poza szatnią. Oczywiście ma do nich prawo telewizja transmitująca spotkanie, ale na krótką pogawędkę z dziennikarzami wychodzi też John Wall, który nie rozstaje się z białymi słuchawkami. Będzie je miał na uszach nawet podczas rozgrzewki, zdejmie dopiero tuż przed pierwszą przed meczemMarcin Gortat wybiega na rozgrzewkę. Jeszcze w szarej, treningowej koszulce, ale już z żelem na irokezie zdobiącym jego głowę. Przy tunelu prowadzącym z szatni zawsze gromadzi się mnóstwo dzieci i kolekcjonerów autografów, ze zdjęciami koszykarzy i markerami. Gortat podpisuje dwa plakaty, ale na więcej nie ma czasu. Z jednym z trenerów oddaje serie rzutów z różnych pozycji. Drugą połowę boiska zajmują gracze Celtics, na środku ustawione jest przedmeczowe studio telewizyjne. Kibice kursują między swoimi sektorami a stanowiskami z jedzeniem i napojami. Pod halą jest już niezły Każdy dzień meczowy wygląda w 80 procentach tak samo i ta rutyna jest przerażająca – mówi Marcin Gortat. – Po 11 latach w NBA trochę mi się już to nudzi, ale z drugiej strony to, że wiem jak podejść do meczu, jak się do niego przygotować, jak dbać o siebie, o własne ciało, to wszystko sprawia, że nie łapię kontuzji, że gram wciąż na niezłym poziomie, że jestem w NBA tym kim jestem i za to jestem ceniony - godziny przed meczemOficjalna rozgrzewka. Na nią koszykarze wybiegają już w strojach meczowych. Pierwszy na parkiecie melduje się Marcin Gortat, za nim w rządku reszta drużyny, twarz Polaka przez dłuższą chwilę jest na telebimach. Wtedy do akcji wkracza też dwójka prowadzących show dla klubowej telewizji. Bo mecz NBA to… nie tylko mecz. Prezenterzy pojawiają się na telebimach, zapowiadają mecz, relacjonują, co dzieje się w hali, raz na tle holu z przekąskami, za chwilę nadają z jednego z barów lub stoisk z klubowymi pamiątkami. Za moment pojawiają się na parkiecie, by poprowadzić konkursy dla publiczności. A wyobraźnia organizatorów meczów NBA nie ma razem dwóch wylosowanych kilkulatków musi pokonać tor przeszkód zakończony oczywiście rzutem do kosza. Utrudnienie polega na tym, że każdy musi to zrobić w koszulce i spodenkach w rozmiarze XXL. Problemem staje się ukończenie rywalizacji bez upadku. Publiczność jest jednak zachwycona! Zresztą jak podczas klipów emitowanych na więc oczywiście „Kiss Camera”, czyli para przyłapana przez operatora jest pokazywana na telebimie aż do momentu, kiedy zdecyduje się na pocałunek. Śmiechu zawsze przy tym sporo. Tym razem organizatorzy bawili się też w „Oblivious Camera”, czyli pokazywali ludzi bardzo zajętych, najczęściej smartfonem lub jedzeniem, obok twarzy pojawiał się licznik. Rekordzista - mimo nawoływań spikera – zorientował się, że jego twarz jest na telebimie po ponad jeszcze zabawa w zgadywanie - czyje dwie twarze zostały połączone w jedną. Marcin Gortat stworzył z Johnem Wallem „Gortatowalla”. Wall odgadł od razu. ZaczynamyŚwiatła gasną, podświetlani są tylko kolejni zawodnicy wbiegający na parkiet. W tym czasie na telebimach oglądamy krótkie klipy z nimi w roli głównej. Spiker drze się w niebogłosy, a kibice szaleją. W NBA przedstawiana jest tylko pierwsza piątka. Gortat melduje się jako 3-ci, za nim Baradley Beal i największa gwiazda Wizards – wspomniany już John Wall. Bez słuchawek na głowie. Przy prezentacji każdego z zawodników – w rogach boiska buchają słupy ognia, za każdym razem przez chwilę robi się naprawdę spotkania NBA z wysokości szóstego piętra ma swoje zalety: dla kibiców - tańsze bilety i wbrew pozorom całkiem niezła widoczność, minusy też są – to jednak wysoko i daleko od parkietu. Pomagają telebimy. Oprócz ogromnej kostki z czterema ekranami wiszącej nad środkiem parkietu, jest też mnóstwo mniejszych ekranów. Na nich widzowie zobaczą ten sam obraz który obejrzą ci, którzy spotkanie oglądają w domu, w telewizji TNT. Jednym z komentatorów jest były gracz drużyny z Waszyngtonu (wtedy jeszcze Bullets) Chris każdą imprezą sportową w Stanach Zjednoczonych odśpiewywany jest hymn. Tym razem śpiewa go kilkuosobowy zespół przy akompaniamencie orkiestry wojskowej. Nie znasz słów hymnu? Amerykanie nie mają z tym problemu, mecz to doskonała okazja aby się go nauczyć. Na telebimie – jak w karaoke – pojawiają się kolejne słowa... „Oh, say can you see, by the dawn's early light, What so proudly we hailed at the twilight's last gleaming?” i tak dalej…Wszyscy stoją, wszyscy śpiewają. Możesz być za Demokratami albo za Republikanami, nieważne jaki masz kolor skóry i jaką religię wyznajesz, a może co ciekawsze – w jakiej koszulce przyszedłeś na mecz. Między fanami Wizards siedzą ubrani w zielone barwy kibice Boston Celtics. Oczywiście jest ich zdecydowanie mniej, ale gdy ekipa z Bostonu zdobywa punkty, w kilku miejscach hali podrywają się zieloni. Nikt się nie bije, nikt się nie wyzywa, no może czasem pokłóci. Zresztą kibicowanie w USA wygląda nieco inaczej niż w Polsce i w Europie. Spiker cały czas zachęca do dopingu. Na telebimach pojawiają się sylaby słów „De-fen-ce” (obrona) czy hasło „DC3” gdy Wizards trafiają rzuty za 3 punkty. Jest muzyka, jest głośno. Mecz koszykówki to – najważniejsza, ale tylko część tej to już nic nowego także w Polsce. Takie zespoły jak Cheerleaders Gdynia nie ustępują niczym amerykańskim koleżankom, zresztą akurat w Waszyngtonie dziewczyny z Trójmiasta tańczyły już nie raz. Ale w USA to, co dzieje się w przerwach, to oddzielna historia. Cheerleaderki nie tylko tańczą, ale też zachęcają do dopingu, rozrzucają kibicom koszulki i gadżety. Oprócz nich mamy pokazy slam-dunkerów, występy wokalne, konkursy a w długiej przerwie – publiczność zabawia tym razem – nomen omen – czarodziej… no iluzjonista i jego partnerka, trochę tańczą, trochę śpiewają, do tego prezentują trochę sztuczek magicznych. Ci, którzy akurat nie poszli po popcorn, hot-doga albo colę, w tym sezonie zasadniczym mecz we własnej hali koszykarze ze stolicy wygrali 113:101. W połowie trzeciej kwarty psuje się system statystyk. Nawet w tak idealnie działającym mechanizmie jak NBA czasem coś zawodzi. Zdobycze punktowe znikają z telebimu oraz z transmisji i strony NBA. Po meczu dziennikarze otrzymują kartkę z ręcznie napisanymi najważniejszymi faktami. Dopiero około godzinę później pojawia się oficjalny boxscore. - W pierwszej połowie zagrałem mecz życia – podsumował ironicznie Marcin Gortat, który do przerwy pudłuje trzy rzuty. W drugiej połowie jest lepiej. 4 punkty i 5 zbiórek to dorobek Polaka, do tego obrona i stawianie zasłon. Bohaterem spotkania zostaje jednak John Wall – 29 punktów, 12 asyst, 7 zbiórek, 5 trafionych rzutów za trzy punkty. – Już się przyzwyczaiłem, że mając takich kosmitów w drużynie jak John i Bradley (Beal – tym razem 19 punktów) dostaję mniej podań w ataku. Ale dziś zagraliśmy lepiej, bardziej zespołowo – ocenia MG. I dodaje: "Stać nas na więcej niż 8. miejsce w konferencji wschodniej, ale pół sezonu musieliśmy sobie radzić bez kontuzjowanego Johna Walla".Wizards ostatecznie skończą rozgrywki z bilansem 43-39. W pierwszej fazie play-off czeka ich starcie z Toronto Raptors. Ale jeśli będzie grał Wall, Czarodzieje nie są na straconej pozycji. Z zespołem z Kanady w sezonie zasadniczym ponieśli dwie porażki, ale też dwa razy wygrali. W leżącym właśnie w kioskach magazynie „Slam” gwiazda Raptors DeMar Derozan zapowiada jednak: „Mistrzostwo NBA to mój cel ostateczny”. fot. Po meczuPo ostatniej syrenie na telebimach pojawia się wielki napis Wizards Win! Hala pustoszeje w błyskawicznym tempie, zresztą część kibiców wyszła już chwilę przed końcem, od połowy czwartej kwarty losy spotkania były rozstrzygnięte. W szatni tłum dziennikarzy oblega Bradleya Beala, John Wall wychodzi spod prysznica tylko w ręczniku. Zaraz to on zostanie otoczony przez media. Marcin Gortat zakłada błyszczącą koszulę i eleganckie spodnie. Po krótkim wywiadzie żegna się - Szybko wracam do domu, muszę się spakować, jutro jedziemy do Orlando – oznajmia wychodząc z szatni. Przed nim kolejny mecz - jak co dzień w SendeckiDuży wybór szlafroków damskichPrzegląd rodzajów trampek i tenisówek damskich
Tegoroczne finały NBA wyglądają naprawdę dobrze, ponieważ Miami wyszło agresywnie i objęło wczesne prowadzenie, naprawdę pokazali, że nie są przeciętnym 8. rozstawieniem. Wcale nie. I to nie tylko Playoff Jimmy, to ich całe DNA. Szczerze mówiąc, myślałem, że po meczu nr 1 Denver wygra 4-1.
NBA żyje dla rekordów i rekordami jest usiana jej historia. W każdym sezonie rozgrywek dzieją się rzeczy niesłychane, które albo zmuszają ligowych statystyków do wymazania czyjegoś nazwiska z tabeli rekordów, albo zostają obwołane pierwszymi w historii tego typu dokonaniami. 1. Wilt Chamberlain – 100 punktów w jednym meczu2 marca 1962 Wilt Chamberlain z Philadephia Warriors w spotkaniu z New York Knicks zdobył 100 punktów. Jeszcze przed tym meczem genialny środkowy zwany „Szczudłem” miał w dorobku piętnaście występów, w których przekroczył 60 „oczek”. To nie miało być specjalnie ważne spotkanie. Mecz jakich wiele zdarza się w końcówce sezonu zasadniczego. Chamberlain – to pewne bo potwierdzone przez świadków – noc przed meczem spędził na zabawie w nowojorskim klubie nocnym w towarzystwie kobiet. Płeć piękna była dla niego równie ważna jak parkiecie ustanowił wiele rekordów, w sypialni jeden, ale za to jaki. – Spałem z dwudziestoma tysiącami kobiet – przyznał kiedyś. Ile z nich przypadło na godziny poprzedzające spotkanie z Nowym Jorkiem? Nie wiemy. Świadków brakuje, ale podobno Chamberlain w nocy 1 z 2 marca 1962 roku w ogóle nie ogromną przewagę nad resztą ligi generowały przede wszystkim niespotykane w tamtym czasie warunki fizyczne, a także towarzyszące im dynamika, atletyzm i świetna koordynacja. Średni wzrost koszykarza grającego na pozycji środkowego wynosił wtedy 208 cm. Dokładnie tyle w metryczce wpisane miał chociażby wspomniany Bill mierzył 216 cm i ważył 124 kg. A przy tym przez całą karierę grał średnio po 45,8 minuty na mecz! Maszyna, nie NBA Season – Wilt PPG, RPG, APG, FG%, FT%.Season PPG, RPG, APG, FG%, FT%. PPG, RPG, APG, 6% PF.+ FG%, FT% Justin Bryan (@Justin_G_Bryan) July 23, 20182. Bill Russell – 11 mistrzowskich pierścieni NBABill „Władca Pierścieni” Russell – uważany za jednego z największych koszykarzy na świecie swoje tytuły zdobywał w latach (1957, ’59, ’60, ’61, ’62, ’63, ’64, ’65, ’66, ’68, ’69) . Wszystkie jedenaście tytułów mistrzowskich zdobył w barwach Boston Celtic’s. Jako grający trener, wraz z Celtami zaprowadził w lidze totalną dominację. Bill był tym typem gracza, przy którym inni mogli pokazać pełnię swojego talentu. Nie skupiał się na sobie tylko na całej drużynie, to ona była najważniejsza. Poza boiskiem Russell musiał zmagać się z objawami dyskryminacji rasowej na każdym kroku. Nie było niczym niezwykłym że musiał sypać w innym hotelu niż reszta – biała część zespołu. Na każdym kroku walczył o swoje obywatelskie prawa. W 1959 roku, Bill Russell stał się pierwszym graczem NBA który odwiedził Afrykę. W 2010 Russell otrzymał najwyższe wyróżnienie cywilne w kraju, z rąk prezydenta Obamy (Presidential Medal of Freedom). "The most important measure of how good a game I played was how much better I'd made my teammates play"– Bill Russell Coach Mac ? (@BballCoachMac) July 28, 20183. Golden State Warriors – rekordowy bilans w sezonie zasadniczym (73-9)Sezon 1995/1996 koszykarze Chicago Bull’s zakończyli z bilansem 72. zwycięstw. Po znakomitym sezonie zasadniczym, w Play-off’s również nie mieli sobie równych. W finałach pokonali Seattle Supersonics i zdobyli swój czwarty tytuł na przestrzeni sześciu by się mogło, że bilans 72-10 jest z gatunku tych nie do ruszenia. Coś co było niemożliwe stało się faktem. Broniący tytułu koszykarze Golden State Warriors w sezonie 2015/2016 poprawili rekord legendarnych byków Jordana o jedno zwycięstwo, osiągając bilans wielu wynik ten nic nie znaczy. Wszystko za sprawą LeBrona James’a i ekipy Cleveland Cavaliers. Cavs przegrywali finałową serię z ekipą Golden State Warriors już 1-3, jednak potrafili odwrócić losy rywalizacji. LeBron i spółka wygrali kolejne trzy mecze i ostatecznie to oni mogli cieszyć się z mistrzostwa.„To po prostu bajka ze szczęśliwym zakończeniem” – powiedział po meczu numer siedem – Kyrie Irving. Check out a few stats & facts behind the Dubs’ 2017-18 championship run in the latest By The Numbers, presented by @zoom_us ? Golden State Warriors (@warriors) July 30, 20184. Elmore Smith – 17 bloków w jednym meczuPrawie 45 lat temu słynny zawodnik Los Angeles Lakers – Elmore Smith ustanowił niepobity po dziś dzień rekord w liczbie zablokowanych rzutów w jednym spotkaniu. Od początku kariery przejawiał wielki talent do blokowania rzutów. W swoim trzecim sezonie osiągnął średnią bloku na mecz, co było na ówczesne czasy rekordem NBA. Trzeba jednak zaznaczyć, że rozgrywki 1973/74 były pierwszymi, podczas których oficjalnie zaczęto zliczać bloki, stąd wiele osób kwestionuje autentyczność rekordowego wyczynu Smitha. Najbliżej pobicia tego rekordu byli będący już na koszykarskiej emeryturze: Manute Bol i Shaquille O’Neal – odpowiednio po 15 bloków. Z obecnie grających koszykarzy, najlepszym rekordem dysponuje JaValee McGee, który 15 marca 2011, aż 12 razy zatrzymywał rywali z Chicago. Elmore Smith w całej, trwającej osiem lat karierze zawodowej zablokował 1183 rzuty ( ale zauważyć należy, że przez pierwsze dwa sezony, jego bloki nie zostały Day in History (73) Elmore Smith had 12pts, 16rebs, 17blks just 2 days after blocking 14! (@Ballislife) October 28, 20175. John Stockton – 15806 asyst w karierzePowtarzalność, sumienność i koszykarskie IQ – oto cechy Johna Stocktona, już nawet nie gwiazdy, ale prawdziwej legendy basketu. Wygrywał mecze mądrością i techniką. Żadnych wymyślnych crossoverów, kozłowania za plecami czy bomb z dziesiątego metra. Surowa, ale zabójczo skuteczna koszykówka. John Stockton grał w lidze NBA w latach 1984-2003. Wszystkie sezony spędził w drużynie Utah Jazz. W ciągu swojej kariery rozgerał niewiele ponad 1500 meczy, w których zanotował dokładnie 15806 asyst, co daje średnią 10,5 asysty na mecz. Warto podkreślić, że nikt w historii NBA nie przekroczył granicy 13. tysięcy asyst. Co lepsze nikt z obecnie grających zawodników nie jest bliski przekroczenia bariery 10. tysięcy kluczowych jest grający obecnie w Houston Rockets – Chris Paul, który ma na swoim koncie 8506 asyst. Drugi w ogólnym rozrachunku jest Jason Kidd, który zanotował 12091 kluczowych we celebrate the @TheDeliverer_32's birthday, catch his top plays with John Stockton! ?⏯: NBA TV (@NBATV) July 24, 20186. Wilt Chamberlain – 55 zbiórek w jednym meczu Niezwykli ludzie nigdy nie umierają, bo ich legenda żyje wiecznie. Trudno uwierzyć ile już lat minęło od śmierci legendarnego Wilta Chamberlaina, byłego gwiazdora Sixers, czy LakersWilt Chamberlain – legenda amerykańskiej koszykówki, dwukrotny mistrz NBA, który pomimo upływu czasu nadal jest właścicielem ponad 60 rekordów NBA zmarł w 1999. roku w Los nikt z Was nie miał okazji śledzić poczynań Wilta na bieżąco. Ja takiej okazji, także nie miałem, o jego osiągnięciach wiem z gazet, wspominkowych programów telewizyjnych, wywiadów czy książek. Pewnej listopadowej nocy w pojedynku z Boston Celtic’s Chamberlain zaliczył rekordowe 55 zbiórek w jednym spotkaniu! Dla porównania wiele drużyn w obecnych rozgrywkach nie są w stanie razem przekroczyć bariery 50 zebranych piłek. Oprócz Chamberlain’a, 52 zbiórki zanotował wspomniany wcześniej Bill Russel. 7. Russel Westbrook – 42 tripple-double w sezoniePrzez 55. lat nikt nie był w stanie pobić rekordu potrójnych zdobyczy ustanowionego w latach 1961-1962 przez Oscara końca poprzedniego sezonu Robertson był jedynym koszykarzem, który zakończył sezon z dwucyfrowymi średnimi w trzech kategoriach statystycznych. Miał średnio 30,8 punktu, 12,5 zbiórki oraz 11,4 asysty na 55. latach rekord ten pobił Russel Westbrook. W rozgrywanym 10 kwietnia 2017 meczu przeciwko Denver Nuggets, lider Thunder rzucił aż 50 punktów, miał 16 zbiórek i 10 asyst. Co więcej, zapewnił swojej drużynie zwycięstwo – zdobył ostatnich 15 punktów Thunder w tym meczu, w tym zwycięską „trójkę”. „Jestem bardzo wdzięczny Bogu za talent i za to, że mogę rywalizować na tak wysokim poziomie. To też efekt pracy moich kolegów, sztabu trenerskiego i pracowników klubu. Dziękuję kibicom, że we mnie wierzyli i sprawili, że stało się to dla mnie możliwe” – powiedział po meczu vibes- Russell Westbrook (@russwest44) June 25, 20188. Walt Bellamy – 88 spotkań w sezonie zasadniczymPewnie zachodzicie w głowę, jak Bellamy mógł rozegrać 88. spotkań w liczącym 82. mecze sezonie zasadniczym. Wszystko za sprawą wytransferowania środkowego w trakcie czterech latach gry dla Knicks Bellamy został sprzedany do Detroit. Często zdaża się, że w tym samym momencie sezonu liczba rozegranych meczy między poszczególnymi zespołami różni opuszczeniu ligi w 1974 roku, Bellamy został sklasyfikowany na szóstym miejscu wśród najlepszych strzelców wszech czasów (20 941 punkty – 20,1) oraz na trzecim wśród najlepiej zbierających (14 241 zbiórek – 13,1) zawodników w historii We Remember 4x All-Star and Hall of Famer, Walt Bellamy (1939-2013). NBA History (@NBAHistory) July 24, 2018 9. Scott Skiles – 30 asyst w jednym meczuScott Skiles uzyskał najwięcej asyst w meczu ligi NBA. Zawodnik zdobył 30 asyst w meczu Orlando Magic z Denver Nuggets, który odbył się 30 grudnia 1990 roku. Pobił rekord 29-ciu asyst Kevina Portera z 1978 w meczu miał więcej asyst niż wszyscy zawodnicy z drużyny przeciwnej, uzyskali ich tylko 14. W 44. minuty oprócz 30 asyst Scott Skiles zdobył 22 punkty i 6 Orlando Magic nie należy do najwybitniejszych rozgrywających. Z 3 881 asystami w karierze jest po za pierwszą 100 najlepszych podających ligi NBA. Sam Skiles twierdził, że brakuje mu takiej umiejętności przeglądu pola jak mają John Stockton czy Magic Johnson co ograniczało ilość zdobywanych przez zawodnika asyst. @MC790 @SeanUnfiltered @SportsRV remember Scott Skiles back in his day TomNDownTown (@StrosRelegation) July 23, 201810. Stephen Curry – 157 spotkań z celnym rzutem za trzyNiesamowita radość z gry – szalone tańce, szeroki uśmiech. Tak w skrócie można opisać poczynania jednego z najlepszych rozgrywających w całej NBA. Stephen Curry, bo o nim mowa jest w stanie zdobyć punkty z każdego miejsca na boisku. Jego magiczna seria 157 kolejnych spotkań z celnym rzutem trzy-punktowym zaczęła się w listopadzie 2014 roku i trwała niemalże dwa lata! Jeżeli dodalibyśmy mecze w play-off’s Curry miałby na swoim koncie 196 takich całym tym okresie koszykarz Golden State Warriors trafiał 45% rzutów zza łuku!
W pierwszym sezonie gry w nowej drużynie zdobywał 15,5 punktów w meczu. W następnym sezonie Martin zaliczał niecałe 13 punktów. Sezon 2006-2007 to tylko dwa rozegrane mecze i bardzo poważna kontuzja, która wykluczyła go z całego sezonu. W lipcu 2015 ogłosił zakończenie kariery sportowej. Finał NBA w 2002
Ile dokładnie trwa mecz koszykówki? To pytanie zadają sobie chyba wszystkie żony w trakcie rozgrywek, które wiernie śledzą ich mężowie. Poniżej przedstawiamy czas trwania meczu koszykówki według zasad FIBA, oraz niżej NBA. W Polsce, oraz Europie mecze rozgrywane są zgodnie z normami Międzynarodowej Federacji Koszykówki czyli FIBA (fr. Fédération Internationale de Basketball). Ile dokładnie trwa mecz koszykówki wg. FIBA? Mecz koszykówki składa się z czterech „kwart” po 10 minut każda. Łącznie więc mecz trwa 40 minut (licząc samą grę). Pomiędzy kwartami odbywają się przerwy trwające 2 minuty. Dodatkowo, między 2 i 3 kwartą jest dłuższa przerwa, która trwa 15 minut. Czas meczu mogą wydłużyć także dodatkowe, krótkie przerwy które mogą ogłosić sędziowie. W przypadku remisu rozgrywane są dogrywki, które trwają po 5 minut, z dwuminutowymi przerwami, do momentu osiągnięcia zwycięstwa przez jedną z drużyn. Ile trwa cały mecz NBA? W amerykańskiej lidze NBA natomiast, mecz koszykówki ma także cztery kwarty ale trwające po 12 minut zamiast 10. Także samej gry jest łącznie 48 minut. Oczywiście tutaj także występuje przerwa 15 minutowa w połowie gry, oraz dodatkowe, krótkie przerwy w trakcie gry na wyjaśnienia bieżących sporów takich jak faule itp. Do czasu gry trzeba też doliczyć ewentualne dogrywki. Łącznie cały mecz NBA może trwać nawet 2 do godziny. Trochę inne zasady obowiązują też w kobiecej lidze WNBA (Women’s National Basketball Association). Tutaj jeden mecz składa się z dwóch połów po 20 minut każda. Więc łączny czas gry wynosi 40 minut. Do tego standardowo należy doliczyć przerwy wynikające z różnych sytuacji w trakcie meczu, podczas których czas jest wstrzymywany i dogrywki. Przerwa pomiędzy połowami wynosi 15 minut. Jako ciekawostka, najdłuższy mecz w lidze WNBA trwał 2 godziny i 57 minut. Miało to miejsce w roku 2002. Przeciwko sobie grały zespoły Orlando Miracle i Cleveland Rockers. Drużyna Miracle ostatecznie wygrała wynikiem 103 – 99. Ile trwa dogrywka w meczu koszykówki? Czas pojedynczej dogrywki w meczu koszykówki według zasada FIBA, NBA i WNBA jest taki sam i wynosi 5 minut. Nie ma limitu w liczbie dogrywek. Mecz trwa do momentu wyłonienia się zwycięzcy. Właśnie ze względu na nielimitowane dogrywki mecz koszykówki może łącznie trwać nawet 3 godziny. Ile trwał najdłuższy mecz koszykówki? Najdłuższy mecz koszykówki trwał łącznie 78 minut samej gry. Było to spotkanie drużyn ligi NBA – Rochester Royals i Indianapolis Olympians. Mecz zakończył się z wynikiem 75-73 po 6 dogrywkach. Miało to miejsce 6 stycznia 1951 roku. Rekord Guinessa Najdłuższy mecz koszykówki trwał łącznie aż 5 dni. Było to oczywiście zaplanowane bicie rekordu Guinnessa. Od 6 do 11 sierpnia 2021 roku zorganizowano maraton grania w kosza w amerykańskim mieści Buffalo w stanie Nowy Jork. Rekord został pobity i wyniósł 120 godzin i 2 minuty gry. Jeśli chodzi o wynik meczu, to wyniósł on 10 671 do 10 720 punktów. W tym koszykarskim maratonie udział wzięła młodzież i studenci z okolicznych szkół i uczelni. Podczas tego wydarzenia zebrano także 60 00$ na cele charytatywne związane z leczeniem zdrowia psychicznego. Wideo
. 517 74 299 646 144 220 17 366