Pies Jordan jest psem który jako pierwszy przeżył śmierć kliniczną.W materiale opowiada głównie o tym jak Allach ugościł go w raju a także jak rozkazał mu wr
Wstydzę się o tym mówić, lecz tamten świat jest doskonalszy i pełen harmonii – mówi Ada Edelman, blogerka Biura Duchów i autorka książki o tej samej nazwie. Naprawdę nazywa się Beata Kampa i z zawodu jest księgową. Już trzykrotnie przeżyła śmierć kliniczną. Po raz pierwszy, gdy miała 8 miesięcy. Przeżyła pani śmierć kliniczną trzy razy. Co Pani czuła? – Najbardziej niewiarygodne w tym doświadczeniu było to, co stało się ze świadomością. W jednej chwili ta świadomość stała się tak podzielna, albo też wielozadaniowa, że mogłam objąć kilka planów wydarzeń. To było najbardziej nieprawdopodobne, bo to dało do myślenia, jak bardzo ogranicza nas ciało. I jak to wygląda? – Często tak żartuję, a właściwie to nawet mój znajomy ufolog mi powiedział, że jesteśmy pasażerami na statku powietrznym o nazwie Ziemia i podróżujemy w naszych kombinezonach, i to są nasze ciała. Jesteśmy istotami o wiele bardziej duchowymi niż cielesnymi. I ja się z nim zgadzam i myślę, że właśnie tak można do tego zagadnienia podchodzić. Ciało ludzkie jest tylko kombinezonem, jest opakowaniem dla tej istotniejszej cząstki człowieka. I być może to jest właśnie ta cząstka, którą możemy nazywać Bogiem w sobie. Myślę, że ta świadomość to cząstka boska, która jest w nas i ona z racji tego, że jest boska to nie może być śmiertelna. W jakim wieku po raz pierwszy przeżyła pani śmierć? – Miałam osiem miesięcy. Dostałam wtedy przeterminowaną szczepionkę. Z tego okresu nie pamiętam nic. Natomiast z tych późniejszych doświadczeń pamiętam wszystko. Cały przebieg tego zdarzenia, wyjście z ciała i to, co poza ciałem można było zaobserwować. Człowiek jest świadomy tego, że dusza opuszcza ciało? – Człowiek, który opuszcza ciało zaczyna rozumieć, że jest duszą, a nie ciałem. Tak naprawdę całe jego jestestwo zamyka się w tej postaci duchowej. Nie tylko ja to czułam, bo przecież mój przypadek nie jest w żaden sposób wyjątkowy, jest powtarzalny. Jest doświadczeniem wielu osób. Większość osób, które to przeżyły, nie odczuwało żadnego przywiązania do ciała fizycznego w momencie, kiedy znalazło się poza nim. Ile czasu trwa taki stan? – Bardzo różnie. W moim przypadku to trwało chyba 4 minuty 20 sekund. Natomiast to mogą być bardzo różne doświadczenia. Z punktu widzenia czasu ziemskiego to może trwać kilka sekund, kilka minut, natomiast z tamtej perspektywy poza ciałem dzieje się tak dużo, że można by o tym mówić godzinami. To, co przeżywamy tam, poza ciałem, nie da się odnieść do upływającego czasu. Jak do tego doszło? – Nie byłam operowana. Miałam 17 lat i nagle straciłam przytomność. Nagle człowiek zdaje sobie sprawę, przynajmniej tak było u mnie, że nie jest w ciele. Jakkolwiek to brzmi. Z drugiej strony widziałam osoby, które mnie ratowały, widziałam lekarzy… Widziałam też, jak starali się w jakiś sposób przywrócić mi funkcje życiowe. Na wprost mnie pojawiła się jasna postać, ale jej światło nie oślepiało. Bardzo trudno to opisać. To jest tak bardzo zaskakujące, bo możemy to robić jednocześnie. Tak było przy tej mojej drugiej śmierci. Z jednej strony sala ludzi, na wprost jasna postać, a po prawej stronie świat tętniący życiem zupełnie niepodobny do naszego. To była pani decyzja, że pani wraca? – W moim przypadku nie miałam cienia wątpliwości, że mogę zdecydować czy chcę wrócić, czy zostać. Tak było u mnie, co nie znaczy, że tak jest zawsze. Tutaj zdania są bardzo podzielone. Do Biura Duchów napływa mnóstwo różnych relacji. Niektóre osoby, jak twierdzą, są bardzo mocno zachęcane do powrotu. U mnie tak nie było. Wtedy pierwszy raz w życiu poczułam, czym jest wolna wola. Co pani zobaczyła podczas swojej śmierci? – Podczas drugiej śmierci była to pewnego rodzaju podróż do innej przestrzeni. Do świata, w którym spotkałam moją kilka lat wcześniej zmarłą babcię. Spotkałam ją tam, ale ona była bardzo zdziwiona, że mnie widzi. Spotkałam tam bardzo wielu ludzi. Budynki. Coś na kształt miasta, które było bardzo dobrze zorganizowane. Miało ono przepiękną architekturę. Tam było wszystko harmonijne, chociażby rośliny. Nigdy wcześniej nie widziałam takich roślin. To było coś w rodzaju przepięknie zaprogramowanego parku. Zainteresował mnie pewien budynek z kolorową mozaiką na dachu. Natychmiast znalazłam się w środku. Okazał się ogromną biblioteką. Widziałam świat tętniącym życie, w którym był bardzo duży ruch i bardzo dużo się działo. Osoby, które pani tam widziała, różniły się w jakiś sposób od nas? – Mogę tylko tyle powiedzieć, że te osoby wyglądały jak ludzie, ale była w nich pewna delikatność, taka szlachetność. Nie potrafię tego inaczej opisać. One miały w sobie coś anielskiego. Wspomniała pani o swojej babci. Jak wyglądało to spotkanie? – W pierwszej chwili jej nie poznałam. Wyglądała jak w czasach swojej młodości. Dopiero po chwili sobie uświadomiłam, że to moja babcia. Ten jej widok znałam tylko ze zdjęć. Dlatego moment mi zajęło zanim się zorientowałam, że to jest ona. Była bardzo zaskoczona, że mnie widzi, spojrzała na mnie i mówi, a co ty tutaj robisz? To nie jest twój czas. Jaki jest tamten świat? – Powiedziałabym, że jest doskonalszy. Panuje tam stan niewyobrażalnego spokoju. Było bardzo dużo ludzi, niektórzy spacerowali, niektórzy wyglądają tak, jakby się uczyli. Odebrałam ten świat jako lepszy z tego powodu, że on nie był obciążony tym napięciem, w którym my żyjemy. Tam była pewna aura, która trochę przypomina atmosferę w świątyni, wszystko jedno jakiej religii. Takie doświadczenie umacnia wiarę? – To są doświadczenia nieprawdopodobnie formujące, a nawet zdolne przeformatować całego człowieka. Są ludzie, którzy po takim doświadczeniu zmieniają całe swoje życie. Zmieniają pracę. Przeprowadzają się w inne miejsce, w spokojniejsze, gdzie można żyć wolniej. Wiele osób, które przeżyły śmierć kliniczną, umacnia się w wierze. Ale są też inni, którzy odchodzą wtedy od kościoła. Dlaczego ludzie boją się śmierci? – Ludzie nie boją się śmierci, tylko boją się umierania. Boją się tego bardzo przykrego stanu, przez który wielu przechodzi, na przykład z powodu choroby. Nie boimy się śmierci, bo mamy bardzo głęboko zakorzenione, że jest coś ponad tym. Fot. Materiały Beaty Kampy
365 views, 3 likes, 2 loves, 0 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Magiczne Atelier: ,, Przeszła przez piekło. Była na samym dnie. Czuła tak
Widziałem Jezusa poza ciałem jest życie, śmierć kliniczna świadectwo z wiadomości. Nastolatek z USA zasłabł na w-fie i na 20 minut wyszedł z ciała. Przyszli do niego aniołowie i Jezus. Ten 17-letni piłkarz grający w szkole średniej twierdzi, że widział Jezusa po upadku w klasie siłowni i przez 20 minut bez serca. Zack Clements, z Brownwood, w Teksasie, został zabrany do szpitala, gdzie lekarze pracowali, aby go ożywić po tym, jak upadł, podczas biegania sprintem w jego szkole w Akademii Życia Victory 5 maja. Gdy lekarze zamierzali stwierdzić śmierć Zacka, jego puls powrócił i został on wysłany do Szpitala Dziecka w Fort Worth. W kilka dni później obudził się w jednostce intensywnej opieki. Zack powiedział, że zobaczył Jezusa tuż przed odzyskaniem impulsu. "Gdy byłem poza ciałem w tych 20 minutach, zobaczyłem mężczyznę, który miał długie włosy i brodę, a to nie zajęło mi wiele czasu, aby zdać sobie sprawę, że to był Jezus" - powiedział CBS Dallas-Fort Worth. "Podszedłem do niego, położył dłoń na moim ramieniu i powiedział mi, że wszystko będzie w porządku i nie martw się", dodał. Ojciec Zacka, Billy Clements, powiedział, że choć niektóre mogą uznać historię jego syna za niewiarygodną, on i jego rodzina widzą boski cud jako jedyne wyjaśnienie dla powrotu do życia Zacka. Bo on się obudził i powiedział nam coś, co przeżył. To po prostu nie możesz tego wytłumaczyć. Po ludzku nie jest możliwe wyjaśnienie tego wydarzenia - powiedział CBS. Matka Zack, Teresy Clements, przyznała również, że Jezus pomógł przywrócić syna do życia. Powiedziała do CBS: "Cieszę się, że postanowił dać mi z powrotem moje dziecko. Zack planuje powrót do szkoły po tym jak lekarze usuną go ze szpitala, co może nastąpić w ciągu najbliższych kilku dni. Jego upadek nadal jest niewyjaśniony przez specjalistów medycznych. , 2017-10-10 Przypisane tagi Przeczytaj również Śmierć nie istnieje - kardiolog opisuje przypadki śmierci klinicznej - życie po życiu Spotkania kardiologa z niewytłumaczalnym i dowody na życie po życiu. W swojej książce opisał ponad 20 historii, które potwierdziły jego wiarę w Boga. Dostarcza dowody na istnienie życia po życiu, i że śmierci wcale nie powinniśmy się obawiać. A wszystko to w oparciu o swoją lekarską praktykę – ponad 30-letni staż i prywatne przeżycia śmierć syna. O walce duchowej - ks Piotr Glas Trwa zatem walka sił zła i dobra o to co wybierzemy. I to nie jest taka sobie walka, to walka na śmierć i życie i to nasze życie! Demony mają setki strategi do tego abyśmy w ostatecznym rozrachunku w chwili spotkania z Bogiem tak wstydzili się naszych grzechów abyśmy nie chcieli mu ich pokazać i uciekli przed tym sądem. Czarny Protest Nie dla barbarzyństwa wobec kobiet! Martwa dziecka nie urodzę! Moje ciało, mój wybór! Chcemy kochać, nie umierać! Budujecie piekło kobiet! Ratujmy kobiety! Brońmy kobiecej godności! Macice wstały z kolan! Nie jestem żywym inkubatorem! Moja macica, moja sprawa! Piekło kobiet trwa! Z Ciebie nic nie będzie! Jezus uzdrowił alkoholika "Krzosek, z ciebie nigdy nic nie będzie!" - słowa, które Henryk Krzosek usłyszał w młodości od nauczyciela, zaważyły o wielu latach jego późniejszego życia, które naznaczyły alkohol i życie na ulicy. Chciał już się zabić kiedy Bóg w krytycznej chwili uzdrowił zranione serce Henryka i pomógł odzyskać utraconą godność. To może Cię również zainteresować Jak rozpoznać Bożą wolę w naszym życiu? Boża wola w naszym życiu Rozeznawanie Bożego Planu - Grzegorz Kurowski Terebint - Konferencja w oparciu o Słowo Boże o tym czego pragnie Bóg w naszym życiu i jak my mamy poznawać Jego wolę dla nas. Przebaczenie i uzdrowienie zranień wewnętrznych Jeśli czujesz się nieszczęśliwy, to nie dlatego, że takie nieszczęścia Cię spotkały, tylko dlatego, że nie chcesz zmierzyć się z życiem takim jakie jest. Uzdrowienie z ran jest procesem, wymaga czasu i motywacji, którą jest miłość, prawda i dobro. Widziała Jezusa poza ciałem niebo i czyściec. Śmierć kliniczna życie po życiu Pani Genowefa ciężko chorowała i w 2013 roku przeżyła śmierć kliniczną, widziała niebo i czyściec oraz szatana z piekła, spotkała Maryję, Jezusa, Św. Ojca Pio i bliskich zmarłych znajomych. 'Weszłam tym razem do bardzo jasnego pomieszczenia, które było przedzielone szybą od sufitu do podłogi. Podeszłam zaciekawiona i za tą szybą zobaczyłam piękny ogród, pełen kwitnących kwiatów i krzewów.' Uwielbienie Jezusa z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie Wołomin Kochani chciałbym was zaprosić na uwielbienie do Wołomina gdzie będziemy modlić się o uzdrowienie i uwolnienie. Opowiem tam szczegółowo o cudzie uzdrowienia mojego synka Jakuba, który miał zapalenie mózgu i leżał chory na intensywnej terapii a Jezus uzdrowił go w 100%.

16K views, 11 likes, 7 loves, 0 comments, 5 shares, Facebook Watch Videos from Święty codziennik: Zobacz wstrząsający fragment filmu "Miłosierdzie" o wizji piekła, jaką doświadczyła Siostra Faustyna.

Największą popularność zdobyła dzięki serialowi Klan. Chociaż Aldona Orman jest szczęśliwą mamą i spełnioną aktorką, to niewiele osób wie, że gwiazda ma za sobą traumatyczne przeżycia. Śmierć mamy, nieszczęśliwa miłość, walka o życie… Dziś cieszy się każdym dniem! Barbara Bursztynowicz: „Mam wiele wad, które mnie dyskwalifikują w tej branży” Aldona Orman straciła mamę, przeżyła śmierć kliniczną Aldona Orman urodziła się w 1 stycznia 1967 roku. Swoją przyszłość związała ze sztuką, chociaż jako mała dziewczynka marzyła o szkole lotniczej, a potem medycynie. Jej talent aktorki odkryła polonistka. Za jej namową, Aldona Orman postanowiła zdawać do szkoły teatralnej i udało się! Ukończyła studia na wydziale lalkarskim filii PWST we Wrocławiu. W teatrze zadebiutowała przed otrzymaniem dyplomu. Ale od zawsze najważniejsza był dla niej rodzina. Aktorkę łączyła z mamą cudowna więź. Nieoczekiwanie los zadał jej potężny cios. „W dniu gdy prof. Jerzy Stuhr odbierał mój dyplom, dowiedziałam się, że moja ukochana mama trafiła do szpitala. Od tego momentu przez 10 dni przeszła trzy zawały. 10 czerwca podczas reanimacji odeszła. Osiem dni siedziałam w szpitalu przy jej łóżku, byłam z nią do ostatnich chwil”, mówiła w Super Expressie. Fot. TRICOLORS/East News Po śmierci mamy Aldona Orman wyjechała z Polski do Monachium. „Tak naprawdę nigdy do końca nie przerobiłam jej śmierci. To ciągle do mnie wraca. Myślę o niej, kiedy idą święta (…) Nie umiałam się wtedy pogodzić z tym, że jej już nie ma. Myślałam, że jak wyjadę, pustka będzie mniejsza, zniknie”, wyznała. Przez kilka lat występowała na deskach niemieckich teatrów. Była związana z Labor Theater w Monachium, Pathos Vansport Theater oraz Maodernes Theater. W Niemczech od niedawna mieszkał też jej ukochany. Aktorka myślała, że wspólnie będą budować szczęśliwą przyszłość. Ale ich związek nie przetrwał próby czasu. „To był moment wchodzenia w dorosłe życie, bez najbliższej i najważniejszej osoby w moim życiu, w innym kraju, w innej rzeczywistości. Chwilami było bardzo trudno, ale wierzyłam, że jeśli się tam znalazłam, to po coś. Nie ułożyło nam się z Robertem, rozstaliśmy się... Bolało mnie, że przy tych wszystkich ideałach, wyobrażeniach o cudownej miłości mój związek wyglądał zupełnie inaczej”, wyznała aktorka. W końcu podjęła decyzję o powrocie do kraju. Aldona Orman współpracowała z Teatrem Kwadrat, Teatrem Polskim we Wrocławiu, Ludowym w Krakowie, a także Atlantis w Warszawie. Ale widzom znana jest przede wszystkim jako aktorka serialowa. Pojawiła się w Pierwszej miłości, Glinie, Na dobre i na złe czy Barwach szczęścia. Największą popularność zdobyła wcielając się w rolę Barbary Milewskiej w Klanie. Niewiele osób wie, że po powrocie do kraju Aldona Orman otrzymała kolejny cios od losu. Aktorka stoczyła walkę o życie. Gwiazda przeszła przez pierwszy etap castingu do Klanu. Przed następnym trafiła do szpitala. „Byłam nieprzytomna. Moja koleżanka przyjechała z mężem i kolegą, wyważyli drzwi od domu. Gdyby nie ta sytuacja, mogłabym się nigdy nie obudzić, ponieważ później nie obudziłam się jeszcze przez cztery dni. Potem leżałam przez miesiąc w szpitalu”, mówiła w rozmowie z Superstacją. Aldona Orman miała sepsę. W wyniku powikłań aktorka zapadła w śpiączkę i przeżyła śmierć kliniczną. „Mogłam się nigdy nie obudzić, a jednak wróciłam na ziemię”, mówiła. Zobacz także: Elżbieta Zającówna i Krzysztof Jaroszyński wspólnie pokonywali życiowe zakręty. Są razem blisko 40 lat Aldona Orman walczyła o życie. Po chorobie zaszła w ciążę Przez długi czas była hospitalizowana. „Praktycznie przez 4 lata ciągle leżałam w szpitalu. Tydzień na zewnątrz, trzy tygodnie w szpitalu i tak było w kółko. Przyjeżdżając na zdjęcia do „Klanu”, często najpierw musiałam pojechać do szpitala, by dostać kroplówki i różne rzeczy, by funkcjonować normalnie i dać radę później mieć cały dzień zdjęcia (...). Myślę, że po takich sytuacjach, w których przeżywa się sepsę, a sepsę przeżywa 4% ludzi, to jest długi proces dochodzenia do normalności, zdrowia”, mówiła w rozmowie z dziennikarzami „Pytania na śniadanie”. „Najważniejsze jest to, jaką naukę wyciągamy z tych wszystkich rzeczy, które są dla nas trudne. Takie trudne momenty to jest nasza nauka. Ważne, żeby po tym patrzeć na ludzi inaczej. Jak najwięcej dobra generować, dobroci, serdeczności. Im więcej generuję dobra, tym więcej go do mnie wraca. Podświadomość przyciąga super dobre rzeczy”, dodała. Wkrótce po tych dramatycznych wydarzeniach Aldona Orman poznała swojego ukochanego, Edmunda Boruckiego. Para doczekała się wspólnie córeczki – Idalii Vanessy. To był cud. Po przebytej chorobie Aldona Orman usłyszała od lekarzy, że nigdy nie zostanie mamą. Stało się inaczej. Spełniła swoje marzenie o macierzyństwie. „Miałam nigdy nie urodzić dziecka po tej chorobie. Ale... niezbadane są plany Boga wobec nas. I stał się cud!”, mówiła w rozmowie z Super Expressem. Dziś aktorka cieszy się każdym dniem z najbliższymi. Wspiera swoją 13-letnią córeczkę w spełnianiu marzeń. Idalia rozpoczęła swoją karierę muzyczną. Wystąpiła nawet w niemieckiej edycji The Voice Kids. ,,Moja córka bardzo lubi śpiewać i każdą wolną chwilę poświęca na muzykę. Zauważyłam jej talent i zaczęłyśmy pracować nad nim i go rozwijać. Idalka uczy się od profesjonalnych nauczycieli i wokalistów. Faktycznie osiąga sukcesy, bo zdobywa nawet nagrody na różnych festiwalach międzynarodowych. Moim zadaniem jako matki jest wspierać Idalkę w jej marzeniach i rozwijać jej zdolności", wyznała aktorka w 2019 roku rozmowie z TVP info. Życzymy wszystkiego dobrego! Czytaj też: Aldona Orman pokazała świadectwo szkolne córki i wprawiła fanów w osłupienie Źródło: Pytanie na śniadanie, Film Super Express, Rewia Aldona Orman z córeczką Idalią. Dziewczynka przyszła na świat w 2008 roku Fot. Piotr Porębski/ Metaluna Aldona Orman z ukochanym, Edmundem Boruckim Fot. Piotr Porębski/ Metaluna Fot. Piotr Porębski/ Metaluna
Magda Gessler przeżyła śmierć dziecka. Wstrząsające wyznanie i ostry komentarz do protestów Magda Gessler popiera Strajk Kobiet i mówi to jako matka, która przeżyła śmierć dziecka.

Czy słyszeliście o przypadku kolumbijskiej katoliczki i dentystki Glorii Polo, która w 1995 została trafiona przez piorun przed Uniwersytetem Narodowym w Bogocie? Przeżyła śmierć kliniczną, regenerację spopielonego ciała nazwała wręcz wskrzeszeniem i wróciła opowiadając, że widziała Jezusa, Niebo, Czyściec i Piekło. ŚWIADECTWO GLORII POLO SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA: "Chciałabym wam również opowiedzieć o wielkiej łasce płynącej z sakramentu małżeństwa. Gdy ktoś przyjmuje w Kościele sakrament małżeństwa i mówi swoje „tak” i tym samym zobowiązuje się dochować wierności, być wiernym w dobrych i złych chwilach, wtedy obiecuje to samemu Bogu Ojcu. On jest tym jedynym świadkiem, gdy składamy sobie obietnice. Gdy umrzemy, ujrzymy ten moment zapisany w naszej Księdze życia. Widziałam, jak para małżeńska w owym momencie spowita jest niewymownie piękną, złocistą poświatą. Bóg Ojciec zapisuje te słowa złotymi literami w naszej Księdze życia. Kiedy później przyjmujemy Ciało i Krew naszego Pana, zawieramy przymierze z Bogiem i z osobą, którą sobie wybraliśmy na małżonka/małżonkę, z którą chcemy dzielić całe życie. Kiedy oznajmiamy naszą wolę, te słowa są zobowiązaniem nie tylko wobec partnera, ale i wobec Trójcy pozwolił mi zobaczyć, jak w dniu mojego ślubu, gdy mój mąż i ja przyjęliśmy Komunię św., nie byliśmy tylko my dwoje, lecz troje: my i Jezus. W chwili bowiem, gdy przyjmujemy Komunię św., Pan tak nas jednoczy, że jesteśmy jedno. Bierze nas do Serca i w Jego Sercu stajemy się jedno. Razem z Jezusem tworzymy świętą trójcę. „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!”[5]. I teraz pytam: kto jest w stanie rozdzielić taką JEDNOŚĆ? Nikt! Nikt, moi bracia i siostry w Chrystusie Panu, nikt nie może rozbić tego przymierza. Naprawdę nikt, po tym jak Bóg je pobłogosławił. I nie wyobrażacie sobie także, jakie błogosławieństwo spoczywa na parze osób dziewiczych zawierających związek małżeński!Ujrzałam również ślub moich rodziców. Gdy mój ojciec wkładał mojej matce pierścionek na palec, a ksiądz ogłaszał ich mężem i żoną, Pan przekazał ojcu laskę pasterską, promieniejącą Światłem, która była u góry zgięta. To jest łaska, którą Pan daje mężowi. To prezent autorytetu Boga Ojca, aby mąż mógł opiekować się małą trzódką swojej rodziny – którą są dzieci, zrodzone w małżeństwie – aby bronił małżeństwa i dzieci przed wieloma niebezpieczeństwami, na jakie narażona jest matce Bóg Ojciec dał coś podobnego do ognistej kuli i umieścił ją w jej sercu. Oznacza ona miłość Ducha Świętego. Zobaczyłam, że moja matka była bardzo czystą kobietą. Bóg był pełen jesteście w stanie sobie wyobrazić, jak wiele nieczystych duchów próbowało zaatakować mojego ojca w tamtym momencie. Te duchy wyglądały jak larwy, jak wiedzieć, że gdy ktoś ma pozamałżeńskie stosunki płciowe, to wówczas te nieczyste duchy uczepiają się natychmiast tej osoby, oblepiają ją wszędzie, zaczynają od genitaliów, biorą w posiadanie ciało, hormony, osadzają się w mózgu, zajmują przysadkę mózgową, grasicę i wszystkie ważne miejsca organizmu ludzkiego oraz rozpoczynają produkcję wielkiej ilości hormonów, które pobudzają niskie instynkty. Przekształcają dziecko Boże w niewolnika żądzy, instynktów, pożądania seksualnego. Czynią z niego człowieka, o którym mawia się, że używa życia. A my mówimy tak lekkomyślnie: raz się żyje... ale to „raz” pociąga za sobą gorzkie konsekwencje... Gdy para małżeńska jest dziewicza, Bóg jest szczególnie uwielbiony. Bóg zawiera z nimi święte przymierze i błogosławi ich seksualność[6]. Seksualność bowiem nie jest grzechem. Bóg dał ją jako błogosławieństwo. Tam, gdzie małżeństwo zawierane jest przed Bogiem, tam jest On obecny, także w łożu małżeńskim. W sakramentalnie zawartym małżeństwie osoby udzielają sobie łask Bożych w intymnym obcowaniu, a w związku niepobłogosławionym brudzą się wzajemnie swoim raduje się, gdy może im towarzyszyć w ich nowym życiu. Bóg i taka para tworzą jedność. Szkoda, że wiele małżeństw nie wie tego i nie myśli o tym. Gdy bierze się ślub w kościele jedynie z tradycji, nie wierząc w ten sakrament, błogosławieństwa nie myśli podczas ceremonii o tym, aby jak najszybciej się skończyła, aby można było wreszcie świętować, jeść, pić, bawić się i wyjechać na miodowy miesiąc. Zapominają o Panu. Tak jak ja wtedy uczyniłam i zostawiłam Go samego. Do głowy mi nie przyszło, aby zaprosić Pana do mojego nowego domu, do mojego nowego życia. On tak bardzo lubi być zapraszanym do przebywania z nami, we wszystkich sytuacjach życiowych, radosnych i mniej radosnych. Chce, abyśmy odczuli Jego obecność. Wprawdzie jest obecny z racji sakramentu małżeństwa, lecz byłoby piękniej, gdybyśmy byli świadomi Jego ja nie zaprosiłam Go, aby po moim weselu przybył do mojego domu. Zostawiłam Go w kościele. Potem spędziłam mój miodowy miesiąc i w ogóle nie myślałam już o Nim. Wróciłam do domu, a On smutny pozostał na zewnątrz i w ogóle nie zwracałam na Niego uwagi, nie zapraszałam do dobrze byłoby dla małżonków, gdyby byli świadomi Jego obecności i nie popełniali tego samego błędu, jaki ja wtedy popełniłam. Przy ślubie moich rodziców najpiękniejsze było to, że Bóg przywrócił memu ojcu wszystkie łaski, które stracił z powodu swego rozpustnego życia. Bóg uczynił to z miłości do mojej matki, jego żony, która jako dziewica zawarła związek małżeński. Bóg uleczył przez to zbrukaną seksualność mojego ojca i cały związany z nią nieporządek hormonalny. Ojciec jednak był bardzo „męski” – istny macho – i jego przyjaciele zaczęli go znowu zatruwać i zwodzić, mówiąc mu, aby nie dał się wodzić za nos żonie. Szybko go przekonali do powrotu do wcześniejszego trybu życia. Okazał niewierność powierzonej mu żonie, mojej matce, już w 14 dni po swoim weselu. Dał się zaciągnąć do domu publicznego, by udowodnić przyjaciołom, że jest panem siebie i że nie będzie wiecie, co się stało z laską pasterską, którą otrzymał od Pana? Demon mu ją zabrał. I wszystkie te brudne złe duchy powróciły i przykleiły się do niego. Mój ojciec przeobraził się z pasterza rodziny w wilka, który nie chronił już rodziny, a otworzył demonom drzwi na oścież i stał się postrachem całego ojciec powiedział we łzach po tamtej stronie: „Dzięki mojej cudownej żonie, twojej matce, która modliła się przez 38 lat za mnie o moje nawrócenie i prowadziła przykładne życie jako ofiarna matka, zostałem uratowany przed piekłem.” Moja matka modliła się przez 38 lat za mojego ojca, który prowadził zepsute i cudzołożne życie, także z winy dziadka, który zabrał go jako 12-latka ze sobą do domu uciech, aby „zrobić z niego mężczyznę”. A wiecie, jak modliła się zawsze moja matka przed Najświętszym Sakramentem? Mówiła: „Panie, Boże mój, wiem i ufam, że nie pozwolisz umrzeć Swojej służebnicy, zanim nie ujrzę nawrócenia mojego małżonka. Proszę Cię nie tylko za moim mężem, a błagam Cię również, abyś wspierał wszystkie te biedne kobiety, które znajdują się w tej samej nieszczęśliwej sytuacji, co ja. Szczególnie proszę Cię za tymi kobietami, które oddają się mocy wróżbitów, czarnoksiężników i innych narzędzi magii oraz sił demonicznych. Proszę Cię za wszystkimi tymi, które w ten sposób sprzedają demonom swoje dusze i dusze swoich dzieci, zamiast trwać przed Najświętszym Sakramentem: przed Tobą, zamiast modlić się tutaj i Cię uwielbiać. Proszę Cię także za nimi. Wspieraj je wszystkie i uwolnij je z więzów Złego!”Tak modliła się moja matka. I wiecie, dlaczego zawsze kochałam swego ojca? Ponieważ moja matka była dobrą kobietą, która nas nigdy, ani trochę, nie skłaniała do tego, by kogoś nienawidzić, nawet ojca, mimo że dawał jej ku temu powody. Czasami moja matka mawiała do mnie, że miała widzenie i widziała, że po każdym ciężkim grzechu ziemia się otwiera i połyka daną duszę. Często naigrywałam się z tych jej opowiadań i nazywałam ją głupią i naiwną. Mówiłam często do niej: „Wiesz co, Bóg mi właśnie pokazał, jak otwarła się ziemia i połknęła tatę.” Mówiłam to, nawiązując do jej wypowiedzi dotyczących ciężkich w tym drugim świecie stało się dla mnie jasne, że moja matka naprawdę miała mistyczną wizję. Odpowiedziała mi tak: „Tak, moja córko, widziałam twego ojca. Był spętany przez diabła, który chciał go zaciągnąć do otchłani. Ale musisz wiedzieć, że owiłam go natychmiast moim różańcem i zaciągnęłam do kościoła przed Najświętszy Sakrament. To była ustawiczna walka. Szatan chciał go zaciągnąć w dół swymi pętami, a ja swoim różańcem ciągnęłam go z powrotem w górę. I kiedy wreszcie przyprowadziłam go do kościoła, rzekłam do Pana: ‘Oto przyprowadzam Ci go i ufam, że Ty go uratujesz.’”Mój ojciec nawrócił się osiem lat przed śmiercią. Z głęboką skruchą prosił Boga o przebaczenie, a miłosierny Bóg odpuścił mu. Mój ojciec jednakże nie odpokutował swoich czasowych kar za grzechy. Wprawdzie żałował, wyspowiadał się i otrzymał rozgrzeszenie, ale nie miał okazji odbyć pokuty. Dlatego znajdował się w czyśćcu, aż po szyję w tym cuchnącym bagnie, które już wcześniej za popełnione grzechy i zadośćuczynienie to jedna z tych rzeczy, o których tak łatwo zapominamy. Właściwie bardzo mało o tym myślimy. Poza tym sami z siebie bardzo mało możemy zadośćuczynić. Ale Jezus w Najświętszym Sakramencie może nam udzielić łaski odpokutowania. Gdy Go odwiedzamy w Najświętszym Sakramencie i uwielbiamy Go, otrzymujemy często ten dar pokuty, zadośćuczynienia za skutki naszych grzechów. W tym drugim świecie Bóg ukazuje nam, jak nasze grzechy wpływają na innych. Cierpi On bardziej z powodu skutków naszych grzechów dotykających inne osoby, aniżeli z powodu samego grzechu. Skutki te są zazwyczaj bezpośrednim atakiem na miłość. Bóg sam w Sobie jest i adoracja Najświętszego Sakramentu to jedyna droga, która nas bezpośrednio prowadzi do Nieba. Zapamiętajcie to! To bardzo ważne dla nas ktoś zdradza swojego współmałżonka, zdradza Pana Boga. Łamie obietnicę, którą złożył Bogu i swojemu partnerowi w dniu ślubu. Jeśli ktoś zamierza nie dotrzymać obietnicy małżeńskiej, niech lepiej nie zawiera związku małżeńskiego. Pan mówi do nas: „Jeśli jesteś niewierny, sam siebie potępiasz. Jeśli nie jesteś wierny, to się nie żeń.” Pan mówi: „Moje dzieci, proście Mnie o to, byście mogły być wierne swojemu współmałżonkowi, byście mogły być wierne waszemu Bogu.”Ile szkód i cierpień doświadcza małżeństwo z powodu niewierności! Gdy np. mężczyzna idzie do domu publicznego albo rozpoczyna romans z sekretarką, to pomimo prezerwatywy zaraża się wirusem. Wtedy nie pomoże żadna kąpiel. Wirus nie ginie i później, gdy przychodzi do swej żony, przenosi tego wirusa na nią i ten zagnieżdża się w pochwie lub w macicy, a później rozwija się z tego rak. Tak, rak! Kto więc odważy się twierdzić, że cudzołóstwo nie zabija?! I jakże wiele kobiet, które dopuściły się cudzołóstwa, boi się, że zostanie odkryty ich cudzołożny związek, i chcą usunąć dziecko! Zabijają niewinnego człowieka, który nie może jeszcze ani mówić, ani się bronić. To zaledwie kilka przykładów nieprzewidzianych konsekwencji grzechów, krótkiej chwili zabija na różne sposoby. I mamy jeszcze czelność skarżyć się na Boga, atakować Go i zrzucać na Niego winę, gdy rzeczy nie mają się tak, jakbyśmy tego chcieli, gdy mamy problemy, gdy nas nawiedzają choroby. To my fundujemy sobie nieszczęście i ściągamy je na siebie naszymi grzechami. Za grzechem stoi zawsze przeciwnik, szatan. Otwieramy mu drzwi, gdy ciężko grzeszymy. A gdy spotyka nas jakieś nieszczęście, wtedy Boga obarczamy odpowiedzialnością za to. Biada temu, który próbuje zniszczyć małżeństwo. Gdy ktoś rujnuje małżeństwo, uderza w skałę, którą jest Jezus. Bóg chroni małżeństwo, nigdy w to nie wątpcie!Chciałabym wam też jeszcze powiedzieć, że musicie dobrze uważać na wszystkich teściów, którzy mieszają się do małżeństwa dzieci, aby zniszczyć związek, zaszkodzić relacji małżonków, siejąc nieufność, uważając się za kogoś mądrzejszego. Nawet jeśli nie lubicie swojej synowej lub zięcia, czy słusznie czy nie, nie mieszajcie się w ich związek. Lepiej pomódlcie się za to małżeństwo. Oboje są już w małżeństwie i nic już nie można zrobić. Jedyną rzeczą, którą możecie uczynić, to modlitwa za nich. Módlcie się za to małżeństwo i milczcie. I ofiarujcie Panu swoje milczenie, które być może nie przychodzi wam łatwo. Wiele kobiet się potępiło, gdyż mieszały się do małżeństwa swoich dzieci. To bardzo ciężki grzech. Gdy zauważacie, że coś nie jest w porządku, że jedno z nich grzeszy przeciwko małżeńskiej obietnicy, zamilknijcie i módlcie się. Proście Boga za nimi, proście Boga o pomoc. Możecie również porozmawiać z obojgiem i prosić ich, aby ratowali swe małżeństwo, aby brali pod uwagę swe dzieci, gdyż małżeństwo jest po to, aby kochać, obdarzać się i wzajemnie sobie przebaczać. Trzeba walczyć o małżeństwo, ale nie poprzez mieszanie się i ustawianie się po jednej stronie barykady." CAŁE ŚWIADECTWO MOŻNA ZNALŹĆ TUTAJ

Niebo i piekło prawdziwa historia człowieka który przeżył śmierć kliniczną lektor pl ateizm to zło.mp3 Wielkie Bitwy II WŚ - Piekło na Pacyfiku 2018
Co się z nami dzieje, gdy umieramy - to zagadnienie ciekawi ludzi na całym świecie. Temat doczekał się wielu opracowań naukowych, a teraz swoimi spostrzeżeniami podzielili się internauci, którzy przeżyli śmierć kliniczną - informuje "The Independent". W serwisie Reddit pojawił się wątek dotyczący śmierci klinicznej, który przerodził się w burzliwą dyskusję, pełną ciekawych przykładów. Choć należy do nich podchodzić z dystansem, niektóre opisane tam doświadczenia są znane lekarzom. Jeden z internautów napisał, że w trakcie zabiegu angiografii przedmioty dookoła zaczęły się rozpływać i ginąć w ciemności. Wokół niego biegali lekarze. Chwilę później usłyszał głos doktora "mamy go" i było to najprzyjemniejsze uczucie, jakiego doświadczył. Inny użytkownik sieci zasłabł podczas szkolnej prezentacji. Przez cały czas czuł, jakby spadał w przepaść. Słyszał też, jak jego koledzy krzyczą i szukają pomocy. Nie pamięta jednak kilku minut przed i po zatrzymaniu akcji serca. Zaniki pamięci dotykały wielu ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną. U jednego z internautów puls i akcja serca zatrzymały się na pięć minut. Mężczyzna pamięta wszystko, co wydarzyło się na godzinę przed wypadkiem. Pamięć wróciła mu dopiero dwa dni później, gdy wybudzono go ze śpiączki farmakologicznej. Niektórzy dokładnie pamiętali swoją akcję reanimacyjną. Jeden z internautów "unosił się" nad swoim ciałem, a po wybudzeniu odnalazł wszystkich ratowników i osobiście im podziękował. Byli oni zdziwieni, bo gdy przybyli na miejsce, pacjent nieprzytomny. Większość tych przeżyć potwierdzają lekarze. Doktor Sam Parnia mówi, że 40 proc. pacjentów, którzy przeżyli śmierć kliniczną, pamięta to, co się z nimi działo.
. 729 5 173 108 627 628 282 424

przeżyła śmierć kliniczną widziała piekło